CZAS NA KSIĄŻKĘ! LOLITA XXI WIEKU - "MOJA MROCZNA VANESSO"

Są takie książki, które zostają z nami na długo po przeczytaniu ostatniej strony, angażują emocjonalnie i skłaniają do refleksji. Są takie książki, które odłożone niewinnie na półkę i tak przykuwają uwagę. Są takie książki, które tak dobrze opowiadają tak trudne i złe historie, że ma się problem z oceną: czy ta powieść mi się podobała, skoro budzi jednocześnie złość i wstręt? "Moja mroczna Vanesso" autorstwa Kate Elizabeth Russell właśnie taka jest. To historia nastoletniej dziewczyny, z czasem już kobiety, uwikłanej w toksyczną, niszczycielską relację. To historia kontrowersyjna, bo porusza tematy pedofilii, traumy, (nie)radzenia sobie z przeszłością. Po szczegóły zapraszam do dalszej części wpisu!

 

Vanessa Way ma 15 lat i rozpoczyna naukę w wymarzonej szkole z internatem. Zmaga się z typowymi problemami wieku nastoletniego: poczucie odosobnienia, kłótnia i rozpad przyjaźni, szukanie swojego miejsca, próbowanie przelewania myśli na papier w formie wierszy. I nagle pojawia się on: intrygujący nauczyciel literatury, zwracający uwagę na swoją rudowłosą uczennicę. Jacob Strane ma 42 lata i jest przede wszystkim pedagogiem Nessy, ale nie przeszkadza mu to w stopniowym zbliżaniu się do dziewczyny, osaczaniu jej, a w końcu uwikłaniu w romans. Tak zaczyna się historia, która na życie bohaterki wywrze kluczowy wpływ. 

Powieść napisana jest w jednoosobowej narracji z perspektywy Vanessy i oscyluje między dwiema liniami czasowymi: z okresu poznania Strane oraz z okresu, gdy bohaterka ma już 32 lata i mierzy się z traumą ciągnącą się przez jej życie latami. Tym samym debiut prozatorski Kate Elizabeth Russell stanowi przejmujące świadectwo tego, jak zakorzeniona we wczesnej młodości krzywda zostaje z człowiekiem na długi czas, wypaczając jego poglądy na pewne sprawy i nie pozwalając zaznać spokoju i normalności. Znakomicie ukazano złożoność psychiki Vanessy, jej problemy z funkcjonowaniem w świecie, budowaniem relacji, oceną danych rzeczy. Pisarka w przejmujący sposób sportretowała trzydziestolatkę mentalnie zamkniętą w umyśle nastolatki, żyjącej z nieustannym cieniem w głowie, zagubionej, odsuwającej od siebie kwestie dla innych oczywiste.

Moim zdaniem najbardziej szokuje ten aspekt psychiki Vanessy, który sprawił, że nie widziała się ona w roli ofiary, inaczej niż inne dziewczyny skrzywdzone przez Strane'a i szukające sprawiedliwości. One zwracają się do Vanessy po pomoc, by solidarnie wystąpić przeciwko dawnemu oprawcy, ale bohaterka nie jest w stanie tego zrobić. Bo przecież z nią było inaczej, prawda? Przecież oni oboje chcieli, przecież to była miłość, przecież ona była dla niego wyjątkowa; nawet jeśli położył rękę na kolanie innej, to dalej ona była jego ulubioną, pełną mocy, mroczną Vanessą...

Autorka znakomicie przedstawiła cały psychologiczny mechanizm, który sprawił, że ofiara nie czuje się ofiarą (a przynajmniej nie dopuszcza do siebie tej myśli), gloryfikuje, idealizuje, szuka usprawiedliwień, bierze winę na siebie. Mamy tu opisane manipulacje, które stosował Strane, i dla czytelnika są one czytelne, a widząc bezbronność, ufność i zatracenie Vanessy, chwilami ma się ochotę odrzucić książkę na bok z bezsilną złością. Między innymi to właśnie dlatego ta historia tak mocno oddziałuje na czytelnika. To pełne podporządkowanie i zaślepienie bohaterki obserwowane cały czas w najintymniejszy sposób, bo jej własnymi oczami i słowami, moim zdaniem wywołuje największe emocje i wypływa na odbiór książki. Czytając o przebłyskach trudnej prawdy, że była molestowana, natychmiast odsuwanych, bo przecież "on naprawdę kochał", z całych sił kibicowałam bohaterce, by w końcu ta prawda została w niej naprawdę, głęboko, do końca wyzwolona. 

Na ogół z dystansem podchodzę do opisów na okładkach, lecz tym razem się z nimi zgadzam: Genialna i oszałamiająca. Nie można czytać tej książki bez zaangażowania i nie można jej zapomnieć. Taka jest ta książka. Hipnotyzująca, wstrząsająca lektura. 

Warto przy tym wyraźnie podkreślić, że to nie jest powieść rozrywkowa. Czytałam opinie, że dla niektórych czytelników "była nudna", "brakowało zwrotów akcji". Owszem, nie ma tu jakichś nagłych suspensów, ale no właśnie: to nie ten gatunek. To nie jest książka do relaksu w niedzielne popołudnie. Tak jak wspomniałam, nacisk jest tu wyraźnie położony na psychologiczną warstwę. Dlatego jeśli macie ochotę po prostu się miło rozerwać przy dobrej lekturze, to nie z tą historią. Mimo to, polecam jej lekturę gorąco, bo książka robi wielkie wrażenie! Jest też bardzo zgrabnie napisana. Warsztat pisarki debiutującej w powieściopisarstwie Russell zasługuje na uznanie. O takich tematach trzeba umieć pisać. Autorka umie, z wyczuciem, bez patosu, intrygująco. 


"Moja mroczna Vanesso" budzi oczywiście uzasadnione skojarzenia z "Lolitą". Odniesień do najgłośniejszej książki Nabokova jest w powieści Russell wiele, zresztą natrafiamy na nie już w samej dedykacji: 


Dla prawdziwych z krwi i kości Dolores Haze i Vanessy Wye, których historii dotąd nie wysłuchano, nie zrozumiano, nie przyjęto do wiadomości.


Autorka właśnie to robi: oddając narrację od początku do końca powieści samej Vanessie, oddaje tym samym głos tym rzeszom kobiet, których losów świat nie zna albo nie rozumie. A one są, istnieją, niosąc w sobie przejmujące "historie pełne krzywdy przebranej za miłość".

Komentarze

  1. Dobrze, że autorka dobrze przedstawiła psychologiczny mechanizm w tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bez tego książka mogłaby być płytka i powierzchowna

      Usuń
    2. W takim razie doskonale, że tak się w tym przypadku nie stało.

      Usuń
  2. Nie czytałam tej książki, ale muszę przyznać, że swoją recenzją przyciagnełas moją uwagę i gdy tylko będę miała okazję na pewno sięgnę po tę książkę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że zachęciłam do lektury! Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Nie czytałam ale jak widzę trzeba nadrobić bo zapowiada się super

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem, czy jestem gotowa czytać tego typu tematykę. Jestem chyba za bardzo wchodząca całą sobą w fabułę, by dać radę. No i mam córki, to pogarsza jeszcze odbiór.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może warto zmienić trochę klimaty czytelnicze i sięgnąć po taką nie rozrywkową literaturę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam Cię na moim blogu! Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz ślad po sobie w postaci komentarza.

instagram @pisanezusmiechem