MOJA PRZESTRZEŃ ❤️

Jak Wasze jesienne nastroje? Mam nadzieję, że wszystko w porządku! A jeśli przypadkiem czytacie te słowa w jakiś spokojny, jesienny wieczór, to zapraszam do zaparzenia sobie kubka aromatycznej herbaty i przeczytania tych słów napisanych przez mnie od serca ❤️



Kiedy byłam mała, myślałam sobie czasami, że bycie dorosłą to już taka stabilność na sto procent - wtedy się wszystko wie, rozumie, potrafi. Jako nastolatka pisałam w pamiętniku, że kiedyś to będzie fajnie: wszystko sobie człowiek poukłada i te młodzieńcze burze, które czasami szalały w sercu i głowie, miną na dobre. 

Oczywiście jako dorosła zrozumiałam, że życie wcale tak nie działa. Ono w ogóle działa po swojemu, a burza może się rozpętać niezależnie od wieku, sytuacji, zasobności, doświadczenia. 

I bardzo się cieszę, że obecnie mówi się o tym dużo i głośno. Że tematy kryzysów psychicznych przestały być tematem tabu. Że jako społeczeństwo rozprawiamy się powoli ze szkodliwymi mitami. Przykładowo z tym, że człowiek uśmiechnięty na pewno nie przeżywa trudnych chwil - podczas gdy kryzysy potrafią skryć się za maską. Jestem też z pokolenia, które wzrastało w otoczeniu hasła "chłopaki nie płaczą" - które oczywiście nie ma racji bytu. Płacz jest dla wszystkich, niezależnie od płci. Przeżywanie emocji jest dla wszystkich. Poczucie zagubienia, braku sensu i beznadziei może dopaść każdego. I wcale nie znaczy, że jesteś gorszy czy słabszy. Nie jest też powodem do wstydu. 

Podobnie, jak oznaką słabości nie jest proszenie o pomoc. Jeżeli cokolwiek nas przerasta, to naprawdę nigdy nie musimy zostać z tym sami. Nawet jeśli wydaje ci się, że nie masz w otoczeniu żadnej bliskiej, życzliwiej ci osoby (choć często jest to zakrzywiona perspektywa!), to są miejsca, w których można otrzymać realną pomoc, zostać wysłuchanym. Telefony zaufania, fundacje, centra wsparcia, wszelkie poradnie psychologiczne - warto się odważyć i zrobić krok, choćby wybrać numer na ekranie i spróbować opowiedzieć o swoim problemie. 

Każdy z nas może potrzebować wsparcia! 

Dawajmy to wsparcie sobie nawzajem, oczywiście według własnych możliwości. 

W szerszym kontekście takim wsparciem może być również to, że będziemy okazywać zrozumienie dla tematów zdrowia psychicznego. Że nie będziemy szerzyć hejtu czy stygmatyzacji. Że będziemy dawać dobry przykład młodszemu pokoleniu. Będziemy starać się nie oceniać, dając innym prawo do ich wyborów. A słowo "empatia" przeniesiemy ze słownika do realnego życia. Warto w takim codziennym życiu brać odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. W ostatecznym rozrachunku chodzi po prostu o to, żeby czynić ten świat lepszym małymi gestami. Iść przez niego tak, by nikt przez nas nie płakał. Tworzyć bezpieczną przestrzeń dla siebie i drugiego człowieka. 

Dlatego tak mocno wierzę w moc uśmiechu - wysyłam go innym, ale i sobie samej, spoglądając w lustro. Chcę tym uśmiechem kolorować rzeczywistość, nawet jeśli będzie to tylko jedna ulotna chwila. 

Staram się być otwarta, bo może tuż obok ktoś potrzebuje rozmowy lub wspólnego milczenia, przytulenia. Być może ktoś daleko potrzebuje rozmowy przez komunikatory. Jeśli jestem w stanie i czuję, że mogę - staram się odpowiadać  na te potrzeby. 

Między innymi z tego też względu piszę tego bloga. Zostawiam tu w słowach ogrom życzliwości, ciepła, pozytywnej energii, wiary w siebie, samoakceptacji i siły - a zapisane słowa przecież nie giną. Można wracać i ogrzewać się w ich blasku. I właśnie to robię. Niech ten płomień rozpala serce wtedy, gdy ono bardzo się tego domaga. 


Również moje własne serce. Bo Pisane z uśmiechem piszę również dla siebie samej. Lubię wracać do swoich wpisów, a czasami po prostu zwyczajnie tego potrzebuję. 



Komentarze

instagram @pisanezusmiechem