Jak pisałam w
TYM POSCIE, styczeń to dla wielu osób moment na podsumowanie poprzedniego roku. I ja również zerkam na minione miesiące, chcąc zebrać w swojej głowie i sercu obraz tego, z czego najbardziej zapamiętam rok 2025. Gdy pochłonęły mnie te wspomnienia,
zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie opowiedziałam w pełni tutaj na blogu o wspaniałej przygodzie, jaką postać inspirowana moją osobą w fabule powieści kryminalnej! Możecie spotkać mnie na kartach książki Ireny Małysy "Polowanie na Babiej Górze", gdzie pojawia się prokurator Joanna Starybrat 😍 Wspominałam już o tym
TUTAJ , a teraz czas na kilka słów więcej, wrażenia ze spotkania z autorką oraz recenzję książki. Zapraszam serdecznie do dalszej lektury wpisu!

Irena Małysa ma na swoim pisarskim koncie cykl kryminałów z policjantką Baśką Zajdą. Bardzo lubię te książki, czytałam każdy tom, a na moim Instagramie można znaleźć wszystkie recenzje. Kiedy więc Irena ogłosiła tam konkurs właśnie na recenzję jednej z powieści, bez zastanowienia zgłosiłam swój tekst. I wygrałam! A nagrodą było pojawienie się w kolejnej książce z tego uniwersum 😍
Tym sposobem w najnowszej powieści Ireny Małysy, czyli "Polowaniu na Babiej Górze", spotkacie postać, z którą dzielę personalia i pewne cechy - prokurator Joannę Starybrat ❤️Jestem tym niezmiernie podekscytowana! Czytanie tej książki było niezwykłym przeżyciem. Fantastyczne doświadczenie, którego nie sposób porównać z niczym innym! Zobaczyć swoje nazwisko w jednej linijce z ulubioną Baśką 🤩 Uwielbiam cykl babiogórski i jestem przeszczęśliwa, że za sprawą pani prokurator mogłam stać się jego częścią zostawić w nim swój ślad 😍
W 2025 roku udało mi się też w końcu poznać Irenę Małysę na żywo! A to dzięki Festiwalowi KRAJM, w którym wzięłam udział w październiku (o czym możecie przeczytać
TUTAJ). To spotkanie było dla mnie pełne emocji ❤️ Bardzo sympatyczna rozmowa i mnóstwo pozytywnej energii - okazało się, że dobrze się rozumiemy nie tylko wirtualnie 😊
Cała ta przygoda jest dla mnie niesamowita i dostarczyła mi wiele frajdy. Jestem za to niezmiernie wdzięczna!
A Was, moi drodzy, goraco zachęcam do spotkania na kartach "Polowania na Babiej Górze" 😁🖤 Jestem bardzo ciekawa, jak przyjmiecie tę książkę oraz prokurator Joannę Starybrat 😊
Na zachętę zapraszam do lektury mojej recenzji.
Literatura to magiczna przestrzeń, w której angażujące, wprawne pióro autorskie potrafi czarować niczym różdżka, pozwalając czytelnikom przenieść się w miejscu i czasie. Irena Małysa opanowała tę sztukę w doskonały sposób, odmalowując na kartach serii babiogórskiej niezwykły klimat królowej Beskidów. Surowy majestat gór, potęga natury, malownicze widoki, mgliste szlaki, zapach lasu - książki autorki sugestywnie oddziałują na wyobraźnię, a opisywany krajobraz nie jest tylko tłem akcji: on pulsuje i ożywa, wciągając czytelnika w swój niepowtarzalny wymiar.
"Polowanie na Babiej Górze" jest tego znakomitym przykładem. Po wyprawie nad morze w poprzedniej części serii, w piątym tomie wracamy wraz z Baśką Zajdą do matecznika. Baśka nie jest już jednak policjantką - tym razem działa jako detektyw, a jej nowe zlecenie wiąże się z organizowanym na stokach Babiej Góry maratonem biegowym. Sama bohaterka w dalszym ciągu jest prowadzona konsekwentnie, jako góralica o dobrym sercu i niełatwych przeżyciach, a jej perypetie ciekawią. Kto zaprzyjaźnił się z Basią w poprzednich tomach, ten z pewnością będzie jej kibicował i tym razem.
Z nowych bohaterów warto zaś zwrócić uwagę na prokurator Joannę Starybrat - choć w tym momencie mam wrażenie, jakbym dokonywała "lokowania produktu", wszak pani prokurator to postać inspirowaną właśnie mną 🙂 Młoda, zaangażowana, nieustępliwa - czy znajdzie wspólny język z Baśką? Zachęcam do przekonania się samemu 🤎

Rozdziały współczesne przeplatane są retrospekcjami z czasów II wojny światowej, kiedy to pewien chłopiec próbuje ocalić siebie i bliskich od niebezpieczeństw okupacji. Autorka z dużą dozą szacunku, ale i bezlitosnej prawdy obrazuje piekło tamtych czasów, skupione na wymiarze mikro - oto mały świat mieszkańców Zawoi i jej okolic zupełnie stanął na głowie. Bolesne, przejmujące świadectwo tragedii, przez które cierpiały narody - a przecież za każdym narodem stoją po prostu ludzie. Tysiące ludzkich dramatów, które dzięki takiej prozie mają szansę głośno wybrzmieć, będąc ostrzeżeniem dla kolejnych pokoleń. Pamiętajmy, że tamto piekło nie spadło z nieba. Prafrazując: to "ludzie ludziom zgotowali taki los".
Rytm powieści nie umyka Irenie Małysie ani na moment. Trzecioosobowa narracja, nakierowana raz na Baśkę, raz na chłopca sprzed lat, trzyma całą konstrukcję fabularną w ryzach, zapewniając wiele emocji. Nie brakuje zwrotów akcji czy momentów mrożących krew w żyłach. Również połączenie obu przestrzeni czasowych zostało poprowadzone wiarygodnie, dzięki czemu cała klamra kompozycyjna jawi się jako solidna i przemyślana. Spina ją także lokalny koloryt, który autorka oddała z całą jego mocą. Folklor, z jakim mamy do czynienia w tym kryminale, nadaje mu wyjątkowego sznytu, nie jest przy tym jednak przesdzony czy męczący. Prawda, jaka swoją aurą otacza tę książkę, jest tu silnym walorem.
W "Polowaniu na Babiej Górze" pierwsze skrzypce gra natura: zarówno ta rozumiana jako przyroda, jak i natura ludzka. Potęga tej pierwszej w połączeniu ze złożonością tej drugiej tworzą fascynującą mozaikę, niejednokrotnie skłaniającą do refleksji. Na jej tle udanie wypada kryminalna intryga, która bardzo dobrze wpasowała się klimat górskich ścieżek pełnych cienia i niepokoju.
Autorka zadbała jednak również o elementy wylewające do serca sporo ciepła, jak choćby piękna, ujmująca przyjaźń człowieka ze zwierzęciem. W efekcie lektura mocno zakorzenia się w czytelniczej duszy.
To inteligentna rozrywka podszyta prawdą o człowieku, do tego napisana bardzo dobrym stylem - polecam mocno! 🤎
Komentarze
Prześlij komentarz
Witam Cię na moim blogu! Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz ślad po sobie w postaci komentarza.