MARZEC - NAJLEPIEJ!

Gdybym miała odpowiedzieć bez zastanowienia na to, jaki miesiąc witam z największą radością, to pewnie powiedziałabym, że grudzień. W końcu grudzień to przecież Święta i cała ich otoczka, którą uwielbiam. Ale po chwili namysłu zdałabym sobie sprawę, że tak naprawdę świąteczną atmosferą zaczynam się cieszyć jeszcze w listopadzie, wyciągając dekoracje, klikając w odtworzenia znajomych piosenek czy chłonąc klimat światełek, jaki wkrada się do miast, sklepów, domów. W związku z tym przejście listopada w grudzień jest dla mnie bardzo płynne. 

Tym samym miesiącem, którego nadejście witam z radością największą i rozkwitającą w sercu niczym wiosna, która w tym miesiącu przychodzi, jest właśnie marzec. Obrazując koniec lutego onomatopeją, co roku mogłabym postawić na jedno krótkie, acz wymowne: "uff!". I tak się cieszę, że tegoroczne "uff!" już nadeszło - żegnaj, styczniu i luty, witaj marcu!




Kiedy po maratonie styczniowych i lutowych nadgodzin w pracy, po tygodniach długich wieczorów i ciemnych poranków, po iluś stoczonych bitwach o przetrwanie na oblodzonych chodnikach przychodzi w końcu moment zmiany kartki z kalendarza na marzec, czuję ekscytację niemal równą świętowaniu dnia urodzin. Choć w sumie pięknie się to łączy, bo urodziny mam właśnie w marcu. Ten czas jest bardzo "mój", bardzo mi potrzebny i mocno przeze mnie pielęgnowany 

Wiem, że dla kogoś słowa o tym, jak to wiosna to czas odrodzenia i nowych możliwości, mogą wydawać się banalne - ale jak właśnie tak to czuję. Czuję wiosnę całym sercem jako tę porę, kiedy wraz z zimowymi kurtkami zrzucam z pleców jakiś balast i nabieram wiatru w żagle do dalszego działania. Wiosna to dla mnie przypomnienie o tym, że po ciemności przychodzi światło, a nadzieja nie jest pustym frazesem.

Dlatego też marzec, który pozwala nam powitać wiosnę, ma szczególne miejsce w moim sercu. Pachnie dla mnie zapowiedzią dobra i nowości. Wraz z promieniami wiosennego słońca wstrzykuje mi do krwiobiegu nową dawkę pozytywnej energii. W magiczny sposób odświeża moją motywację tam, gdzie trochę już za bardzo obrosła kurzem. 





Komentarze

instagram @pisanezusmiechem