O JEDNEJ Z DRÓG

Czułe przypomnienie na dziś, z uśmiechem: samoakceptacja to droga, a nie stały punkt. I to jest naturalne ❤️ 


Może akurat przyda ci się przeczytać dzisiaj takie słowa. Ja sama muszę je sobie czasem powtarzać, dla zachowania równowagi. 

Bo choć w teorii wiem, z czym się dla mnie wiąże samoakceptacja, i w praktyce bardzo często po prostu czuję ją w sobie i jest mi z tym dobrze, to bywają też momenty, gdy jej poziom zaczyna mocno spadać. Tak zwany "gorszy dzień", wstanie z łóżka lewą nogą, bolesne słowa, jakaś niespełniona nadzieja, seria niefortunnych przypadków czy nawet jedna przykra sytuacja - mnóstwo może być takich zapalników, które wpływają na samopoczucie. A wszystkie takie momenty to niebezpiecznie łatwa okazja do tego, by całkowicie zacząć podważać tę samoakceptację, poczucie własnej wartości i sympatię do siebie. 

Dlatego warto mieć z tyłu głowy czułe przypomnienie o tym, że samoakceptacja bardziej przypomina proces niż stałość. Nie jest niezmienna. 

Tak, jak w życiu przemierzamy drogę pełną zakrętów, tak nasza samoakceptacja wędruje z nami przez wzniesienia i spadki. Nie jest nam dana raz na zawsze. Nie jest wygraną na loterii, którą możemy przewiązać wstążką i postawić na półce do podziwiania. Nawet jeśli wypracujemy ją, wykonując przy tym kawał ciężkiej pracy, to nie ma gwarancji, że kiedyś wskazówka jej poziomu się nie zachwieje. I to jest naturalne! Właśnie że względu na tę zmienność wpisaną w ludzkie zycie. 

Absolutnie nie świadczy to o tym, że coś z nami jest nie tak; nie jest to w żadnym razie powód do sabotowania samego siebie i umniejszania dotychczasowemu "ja". Wszystko z nami w porządku ❤️ 

Mamy czasem tendencję do definiowania siebie tylko z perspektywy tych gorszych momentów. Wtedy tak łatwo przychodzi powiedzieć sobie "jestem beznadziejna, nigdy nic mi się nie udaje, nie zasługuję na to czy tamto". Dlaczego mówienie o sobie dobrze już tak gładko nie przechodzi przez usta? Człowiek bywa mistrzem w wynajdywaniu jakichś "ale" wobec siebie samego. 

Tymczasem te gorsze momenty wcale o nas nie przesądzają. To tylko jedne z zakrętów na naszej drodze - i może dziś czujemy je głębiej, ale za kilka kroków widoki będą korzystniejsze. Tylko zróbmy te kroki. W tym tkwi całe sedno - próbować iść do przodu, nawet jeśli poprzedniego dnia kroki były tylko do tyłu. 

Iść w swoim rytmie, z poszanowaniem dla swoich zasad i dla siebie samej. Traktując siebie jak przyjaciółkę, a nie wroga. Dbając o siebie, również w sferze uczuć, emocji, psychiki. Mieć dla siebie serce - tak, jak metaforycznie obrazuje to zdjęcie wykonane w Łodzi 😊 Wielkie serce, a w środku ja. To jest mój wybór na moją drogę ❤️ Pamiętaj, że po nocy przychodzi dzień. Pamiętajaj, że na tej drodze, choćby działo się dużo i burzliwie, to idziemy w najlepszych możliwych butach - swoich własnych ❤️


To piękne serce znajdziecie w Łodzi, blisko Manufaktury i Pałacu Poznańskiego 

Komentarze

instagram @pisanezusmiechem