WAKACYJNE MIGAWKI - KUDOWA, BOSZKOWO, NIECHORZE
Witajcie w nowym wpisie! I na początek mała uwaga - to chyba najdłuższy mój brak aktywności na blogu od początku jego powstania; ostatni wpis opublikowałam na początku sierpnia. Przez ten czas stworzyłam za to sporo treści na Instagramie, więc jeśli jeszcze mnie tam nie obserwujcie, to zapraszam serdecznie: znajdziecie mnie na koncie @pisanezusmiechem. Czas jednak wrócić również na bloga! Liczę na to, że znajdę teraz więcej czasu na obsługę obu platform.
Co się u mnie działo przez ten czas od ostatniego postu? Życie offline, przede wszystkim. Sierpień był dla mnie okresem intensywnej pracy, by w jego drugiej połowie zacząć zasłużony i wyczekiwany urlop. Kilka dni spędziłam całkowicie bez internetu i bardzo dobrze mi to zrobiło, potrzebowałam takiego resetu.
Zebrałam w tym wpisie garść zdjęć i wspomnień z wakacyjnego czasu. Niech będą przypomnieniem fantastycznych chwil!
KUDOWA-ZDRÓJ
W pewną lipcowa niedzielę wybraliśmy się rodzinnie na wycieczkę do Kudowy-Zdroju. Mam z tym uzdrowiskiem tak wiele cudownych wspomnień z dzieciństwa i z nastoletnich lat, że taka podróż to dla mnie solidna dawka nostalgii ❤️ Spacery w miejsca, w których zostawiłam kawałek siebie; które były świadkami mojego dorastania. Momentami zupełnie irracjonalne uczucie, że słyszę zza rogu nasz śmiech z tamtych czasów...
I tak miło było przechadzać się dobrze znanymi ścieżkami tym razem również w towarzystwie mojego małego ziomeczka 🙂
BOSZKOWO
Na początku sierpnia spędziłam weekend nad jeziorem w Boszkowie. Bardzo potrzebowałam takich kilku dni. Piątek był apogeum, które przeczołgało moją głowę. Niemiłosierny upał, stres w pracy, później jazda pociągiem z koncertowym opóźnieniem i taką ilością ludzi zajmujących każdy skrawek podłogi na korytarzu, że powoli zaczynałam wpadać w panikę.
Ale! Gdy już wieczorem dojechałam, to to wszystko, co frustrujące, udało mi się stopniowo wywietrzyć z głowy. Jakby zegar zrobił "stop" i dał mi chwilę oddechu od codzienności. A ta chwila okazała się dla mnie na wagę złota.
Zasypianie i budzenie się z widokiem na jezioro. Kawa wypita na tarasie. Rozmowy i żarty. Szczęka boląca od ciągłego śmiechu. Granie w piłkę w wodzie i pływanie. Czytanie książki w cieniu. I przede wszystkim towarzyszenie w odkrywaniu świata małemu odkrywcy, bo wiadomo - #najlepszaciocia 💙
NIECHORZE
Wakacje nad morzem pokochałam jako dziecko.
Pamiętam je z kolorowych - przynajmniej dla mnie - lat 90. Ta spontaniczna ekscytacja, gdy widziało się Bałtyk pierwszy raz po przyjeździe. Ten niepodrabialny zapach morza, bryza wprawiająca włosy w szalony ruch. Zabawy z bratem i innymi dziećmi w tej wielkiej, wielkiej piaskownicy, bieganie brzegiem wody, aromat smażonej ryby, lody wcinane ze smakiem, obrazki z przesypującym się piaskiem, automaty z całą masą atrakcyjnych zdobyczy po wrzuceniu pięciozłotówki, Loona śpiewająca swoje "Bailando"...
Została mi ta miłość w sercu na lata - myślę, że już na zawsze.
Oczywiście z czasem zmieniły się realia, w jakich odwiedzam Bałtyk, ale nie zmieniło się jedno: moja szczera radość i poczucie, że brzeg morza to jest dla mnie TO miejsce. To, w którym najlepiej odpoczywam; to, w którym czuję się komfortowo, a baterie ładuję w najlepszym trybie.
Dlatego bardzo się cieszę, że w drugiej połowie sierpnia znowu zawitałam do Niechorza ❤️Potrzebowałam tego bardzo. Jak bardzo, przekonalam się na dobre wtedy, kiedy wyłączyłam internet w telefonie, wrzuciłam go do plecaka i zaczęłam wędrować przed siebie, wsłuchuna w szum fal. Wtedy poczułam, jak z pleców spada mi ciężar.
Choć lubię swoją codzienność i lubię do niej wracać, to potrzebuję czasem resetu. Czasu bez obowiązków, bez natłoku myśli, bez gonienia za tyloma sprawami, bez planowania i perfekcjonizmu. Morze mi to daje. Poczułam się wolna, spokojna i szczęśliwa.Tylko tyle i aż tyle ❤️
Bo gdy idę brzegiem, a chłodne fale obmywają mi stopy, w moim sercu rośnie czyste szczęście. Takie, które nie potrzebuje wielkich słów i wyjaśnień. Takie, które jest proste i moje. Takie, które zostaje w sercu jeszcze na długo, gdy jesienne deszcze zalewają rzeczywistość.
Patrzę na ten mój Bałtyk przez różowe okulary i nie mam zamiaru przestać 💖
![]() |
| Mama i córka ❤️ |
![]() |
| Najpiękniejsze zachody słońca nad Bałtykiem |
![]() |
| Plac Foki Depki |
![]() |
| Ulubione gofry w Niechorzu w Słodkim Centrum - odwiedzam za każdym razem, a ten poczęstunek wygrałam w konkursie na Instagramie/Facebooku |
![]() |
| Turystyka kulinarna |
A jak minęły Wasze wakacje?






















Witaj z powrotem! Dobrze że jesteś. Taki reset bez internetu czasem jest naprawdę potrzebny, super że miałaś urlop. Zdjęcia są przepiękne, aż czuć te wakacje! Czekam na więcej wpisów.
OdpowiedzUsuń❤️ Widać, że ten urlop był Ci naprawdę potrzebny. I chyba najbardziej rozumiem tę część o morzu – mam wrażenie, że Bałtyk ma w sobie coś takiego, że wystarczy spacer brzegiem, szum fal i człowiek od razu trochę zwalnia. 🌊
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się też ta nostalgia za Kudową i wspomnieniami z dzieciństwa. Fajnie jest wracać w miejsca, które znamy od lat, ale już z zupełnie inną historią i w innym towarzystwie. 😊
No i ten mały odkrywca! ❤️ Widać, że #najlepszaciocia to zdecydowanie nie jest przypadkowy hashtag. 😄
Dobrze, że wróciłaś na bloga. Takie osobiste wpisy, pełne zdjęć, wspomnień i zwyczajnych chwil, czyta się najlepiej. Życzę Ci, żeby tego spokoju i naładowanych baterii starczyło na długo! 💕
U nas dopiero wyjazd, nie lubimy tłumów, dlatego teraz planujemy dopiero odpocząć.
OdpowiedzUsuńNo i super. Zdjęcia i opis bardzo udane. Ja też kocham nasze morze i będąc nad nim ładuję akumulatory.
OdpowiedzUsuń