CZAS NA KSIĄŻKĘ! MIŁOŚĆ W CIENIU WIELKIEJ TRAUMY - "OPIEKUNKA"

W te gorące, letnie dni przychodzę do Was z recenzją równie gorącej historii, pełnej uczuć i emocji. Tym razem na tapet weźmiemy najnowszą powieść polskiej autorki, Ludki Skrzydlewskiej. Jej "Opiekunka" to opowieść o wieloaspektowej miłości i układaniu życia po przebytych traumach, z ciekawym wątkiem sensacyjnym i mnóstwem ciepła w tle. To opowieść o walce z wewnętrznymi demonami, o dawaniu szans sobie i innym. Zapraszam do dalszej części posta po szczegółową recenzję!


Tytułowa opiekunka to dwudziestodwuletnia Reese Anderson, a jej podopieczną jest siedmioletnia Josephine Spencer. Pewnego dnia Reese przychodzi jak zwykle do domu pracodawców i zastaje na miejscu prawdziwą tragedię - rodzice Josie zostali zamordowani, a jej samej udało się schować przed napastnikiem. Przerażona dziewczynka ufa tylko swojej ukochanej opiekunce, która stara się pomóc małej w pierwszych dniach po koszmarze. Wtedy na scenie pojawia się biologiczny ojciec Josie. Owen Maxwell nie uczestniczył w wychowaniu córki, nie widział jej od pięciu lat i zdecydowanie nie można nazwać go "rodzicem roku". Mężczyzna jest przerażony nagłym zwrotem akcji w swoim życiu, ale jednocześnie nie ma wątpliwości, że musi zaopiekować się Josephine. Tylko jak tu zająć się siedmiolatką przeżywającą traumę, gdy nie ma się żadnego pojęcia o wychowywaniu dzieci? Tutaj nieoceniona okazuje się właśnie tytułowa postać. Reese zgadza się pomóc Owenowi, bo bardzo zależy jej na dobru małej Josie, mimo że sam Owen nie robi na dziewczynie dobrego wrażenia. Starszy od niej o trzynaście lat, z początku traktuje opiekunkę nieco protekcjonalnie i nieufnie. Z czasem lody zostają przełamane, a niechęć zaczyna się przeradzać we wzajemną fascynację. Priorytetem pozostaje jednak Josephine, zwłaszcza, że morderca jej rodziców gdzieś tam nadal czyha, a groźba niebezpieczeństwa wciąż wisi w powietrzu...


Ludka Skrzydlewska proponuje czytelnikom historię obyczajową z wybijającym się motywem romansu i nutą erotyzmu oraz wątkiem sensacyjnym. Muszę przyznać, że takie połączenie dało bardzo dobre efekty! Autorka umiejętnie przeplata poszczególne elementy, dzięki czemu opowieść nie jest jednowymiarowa, a akcja trzyma w napięciu. Jest okazja do wzruszeń, do śmiechu, do strachu - nie ma tu miejsca na nudę!

W powieści zastosowano popularną obecnie narrację pierwszoosobową z perspektywy dwójki głównych bohaterów. Wyszło to zgrabnie, a rozterki i spostrzeżenia każdej z postaci są wiarygodne. Ciekawie było też obserwować niedomówienia i pomyłki między nimi, gdy czytelnik już wie, co każdemu z nich chodzi po głowie, ale oni sami nadal błędnie interpretują zachowania drugiej strony. Chemia między Reese a Owenem jest bardzo wyczuwalna, co dodatkowo podkręca atmosferę. Kupiłam ich uczucie bez dwóch zdań! Tutaj plusem jest też to, że relacja między nimi rozwija się bardzo wiarygodnie, nie ma romantycznego "uderzenie piorunem od pierwszego wejrzenia", tylko stopniowe poznawanie drugiej osoby, jej zalet i wad. 

Książkę czyta się sprawnie i przyjemnie, jest napisana w przystępny sposób. Gdybym miała się przyczepić do jakiegoś elementu w stylu pisania autorki, to byłoby to nadużywanie słowa "prycham". Mam wrażenie, że to słowo sponsorowało dialogi w książce 😉 Bohaterowie co chwila prychali - z irytacją, że śmiechem, ze złością. Bardzo rzuciło mi się to w oczy i myślę, że można było używać w to miejsce więcej innych zwrotów. Z kolei na duży plus oceniam to, że w powieści nie było non stop opisów zachwytu nad wyglądem postaci. W wielu książkach z gatunku "romans" niemal co dwie strony pojawiają się peany na cześć muskularnych ramion, posągowej twarzy itd. Tutaj tego na szczęście nie było! 

"Opiekunka" to tak naprawdę koncert trójki postaci: Reese, Owena i Josie. Poświęcono im najwięcej miejsca, dzięki czemu czytelnik może dobrze poznać ich charaktery. Reese i Owen tworzą ciekawy duet - na pozór zupełnie do siebie nie pasują, są z dwóch różnych bajek, a jednak potrafią znaleźć wspólny język, gdy sytuacja tego wymaga. Bardzo spodobała mi się nieustępliwość Reese, jej odwaga i stanowczość. Dziewczyna ma swoje zasady, jest odpowiedzialna i poukładana, nikogo nie udaje i nie stara się na siłę nikomu przypodobać

Owen z kolei to człowiek bardzo pewny siebie, a jednocześnie w pewnych sprawach kompletnie zagubiony. Tutaj podobało się to, że potrafił przyznać się do swojej niewiedzy czy też oddać pole do popisu innym kompetentnym osobom - nie tylko Reese, ale choćby swojej asystentce. Fajnie, że nie zgrywał nieomylnego i wszystkowiedzącego - dzięki temu zdecydowanie zyskał moją sympatię! Poza tym bardzo rozczuliło mnie to, jak (często nieporadnie) próbował nawiązać relację z córką, wzbudzić jej zaufanie i uczucia. Sama Josie to zaś bardzo bystra dziewczynka. Nie sposób jej nie polubić i nie kibicować, by w końcu odzyskała spokój ducha.




Co łączy naszą trójkę bohaterów? Ciężkie przeżycia. Okazuje się, że nie tylko Josephine ma za sobą traumatyczne doświadczenia - Reese i Owen również niosą w sobie swoje własne tajemnice, rzutujące na ich obecne życie.


"Każde z nas nosi jakieś blizny, których może nie widać na pierwszy rzut oka, ale które są głęboko w nas, schowane przed wścibskim wzrokiem postronnych".

Choć słowa te dotyczą książkowych postaci, to myślę, że można je w rzeczywistości odnieść do wielu z nas. Dlatego też powieść Ludki Skrzydlewskiej jest moim zdaniem bardzo życiowa, uniwersalna. W perypetiach bohaterów, ich rozterkach i bolączkach łatwo dostrzec nieobce nam elementy. Blizny będące pamiątkami przeszłości, wydarzenia, które coś w nas zmieniły, wywarły ogromny wpływ... Powieść Ludki Skrzydlewskiej w istocie pokazuje, że po różnych ciężkich chwilach można nadal żyć. Coś się zmienia, być może nieodwracalnie, jesteśmy bogatsi w pewne doświadczenia, mamy do przepracowania pewne kwestie, ale życie się nie kończy. Będzie inne, naznaczone minionymi wydarzeniami, lecz nadal wartościowe. Najważniejsze to nie zamykać się na kolejne możliwości, nie budować wokół siebie pancerza.  

W "Opiekunce" obserwujemy takie właśnie powolne, stopniowe kruszenie zbudowanych murów. Obserwujemy zdobywanie zaufania, klucza do czyjegoś serca. Dzieje się to niespiesznie, okraszone jest licznymi niepowodzeniami, przeszkodami, potknięciami, łzami - słowem: samo życie! Autorka bardzo umiejętnie to przedstawiła, za co należą jej się brawa.


Dlatego też moim zdaniem "Opiekunka" spodoba się osobom wrażliwym, z własnym bagażem doświadczeń - oni odnajdą w tej opowieści wiele pięknych i czasem trudnych prawd o życiu. 


Poleciłabym tę powieść również wszystkim, którzy mają ochotę na przyjemną lekturę z miłością w roli głównej, i to nie tylko miłością partnerską, ale też np. rodzicielską. 


Jeśli szukacie książki o bohaterach, których da się lubi, którzy są jakby żywcem wyjęci z naszego realnego świata, którzy są bardzo ludzcy w swoich wzlotach i upadkach,  jeśli macie ochotę się uśmiechnąć i wzruszyć - chwytajcie tę powieść, nie powinniście być zawiedzeni.



Za zaufanie, egzemplarz do recenzji i możliwość przeżycia literackiej przygody, dziękuję wydawnictwu Editio!


Komentarze

  1. Marzy mi się, aby znaleźć czas na przeczytanie jakiejkolwiek książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze, że tutaj autorka wyważyła zachwyty nad muskulaturą bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie jest to książka dla mnie, ale polecę paru osobom żeby zabrały ze sobą na plażę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z kolei lubię książki z jedną fabuła. Romans, lub obyczajówka, lub kryminał.

    Nie zmienia to faktu, że dobrze wyczułaś i opisałaś postaci oraz ich emocje. Ciekawa recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa; cieszę się, że recenzja się podoba!

      Usuń
  5. Tytuł, który może przyciągnąć uwagę mojej córki, teraz właśnie w takich klimatach się porusza, tego potrzebuje po maturalnych egzaminach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej jest to książka dobra na odpoczynek po stresach 🙂

      Usuń
  6. Rzetelne podejście do recenzji. W sumie to jest tak długa, że już książki nie muszę czytać :) To był żart - proszę na to prychnąć!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa fabuła, ksiązka w sam raz na letnie wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! Świetna książka! Dziękuję! Zaraz jej poszukam i zamówię ☺️

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytając twoje streszczenie myślę, że ta książka wpisze się w repertuar na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Planuję tę książkę na wakacje. Uwielbiam takie historie i mam nadzieję, że ją pokocham

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam Cię na moim blogu! Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz ślad po sobie w postaci komentarza.

instagram @pisanezusmiechem