SCHRONISKO, W KTÓRYM CZAI SIĘ ZŁO - PATRONACKA RECENZJA "KTOŚ TU JEST"
Intensywna śnieżyca. Izolacja od świata. Grono nieznajomych. Jedno schronisko, w którym - wbrew nazwie - nie czeka ich bezpieczne schronienie...
Paulina Miękoś-Maziarska z przytupem wraca na literacki rynek! 🔥 Jej najnowsza powieść "Ktoś tu jest" to udany miks kryminału z thrillerem. Taka przestrzeń gatunkowa to dla autorki nowość - czuć przy tym, ile frajdy sprawiło jej zanurzenie się właśnie w tym nurcie. Z kolei dla czytelnika jest to szansa na lekturę czerpiącą z lubianych, popularnych motywów, jak choćby klasyczna zamknięta przestrzeń z ograniczoną liczbą bohaterów. Jest też coś dla miłośników policyjnych śledztw. Ale po kolei!
W tym miejscu warto docenić sam styl pisarski - miałam przyjemność czytać kiedyś inną powieść Pauliny i to, w jaki sposób jej warsztat ewoluwał, to miód na czytelnicze serce. Bardzo doceniam warstwę językową i stylistyczną, dzięki której "Ktoś tu jest" czyta się przyjemnie, płynnie i z zaangażowaniem.
Mason Duarte powoli kształtuje się nam jako ciekawy protagonista z odznaką. Literatura lubi takie sylwetki śledczych, zwłaszcza że dostajemy tu w pakiecie relację z charakterną współpracowniczką Willow. Jeśli tylko autorka zdecyduje się kontynuować książki z tego duetu (a na to liczę!), to potencjał na poprowadzenie ich historii jest spory i obiecujący.
Jednak w moim odczuciu najbardziej zapamiętywalny aspekt "Ktoś tu jest" to motyw zobrazowany na samej okładce.
Zło, które czai się w zaśnieżonym schronisku, to niemal literacki samograj - i Paulina Miękoś-Maziarska z powodzeniem to wykorzystuje! Ależ to jest klimatyczna lektura! Taka, w której złowroga, klaustrofobiczna aura czy skrzypienie desek idealnie współtworzą atmosferę niepewności, eskalującego napięcia i desperacji. Niemal czuć zapach strachu, jaki oblepia stopniowo każda komórkę ciała bohaterów. Komu mogą ufać, a kto stanowi zagrożenie?
Poczucie zagrożenia jest tu potęgowane wiarygodnością postaci i ich zwyczajnością - to sylwetki bardzo bliskie rzeczywistemu światu, stąd łatwo uwierzyć w ich historię, sympatyzować czy przejąć się ich losem. Motyw sprawcy okaże się zaś dość niecodzienny. Postawa tej postaci oraz innych skłania przy tym do refleksji, jak czytelnik zachowałby się w podobnych, ekstremalnych warunkach. To nie będą łatwe pytania!
A skoro już mowa o bohaterach, to osobne brawa należą się pewnym niepozornym, cichym postaciom. Mowa o... kocie i myszy. Zwierzaki przemykające przez kilka ze scen (choć nie wspólnych) kradną show i nadają fabule nietuzinkowy koloryt. Patrząc natomiast szerzej, można odnieść wrażenie, że to poniekąd symbolika głównej części książki - śledztwa, czyli zabawy w kotka i myszkę. 🐈⬛🐁
Mi ta zabawa dała mnóstwo przyjemności! Kryminalny wątek z thrillerym zacięciem sprawdził się tu bardzo dobrze. Może osobiście trochę inaczej rozwiązałabym pewne kwestie bliżej rozwiązania, ale wersja oficjalna jest spójna. A przede wszystkim chciałabym wspomnieć, że lektura "Ktoś tu jest" - choć oczywiście sama aura pełna jest chłodu - ogrzała mnie tym, z jaką sympatyczną pasją autorka postawiła kroki w tym nowym dla niej gatunku.






Zapowiada się ciekawa lektura dla miłośników gatunku.
OdpowiedzUsuńJak wiesz, propozycja czytelnicza dopasowana do moich preferencji spotkań z książkami, zatem chętnie przekonam się, czy tytuł wprawi mnie w zachwyt. Izabela Bookendorfina
OdpowiedzUsuń