ZAKOLEGUJ SIĘ Z JESIENIĄ

W kuchni roznosi się aromat kawy, mieszając się z zapachem świeczki "pumpkin spice".  Chwytam kubek z rozkosznie ciepłym napojem i szukam swego miejsca. Znajduję je w fotelu. Koc już leży, gotowy, by się nim okryć. Miękkie światło lampy przyjemnie otula pomieszczenie. Biorę do ręki książkę i już za momencik jestem w innym świecie. Przeżywam przygody, wyobraźnia szaleje. Gdy zaś książkę odkładam, wracam do komfortowej, jesiennej rzeczywistości. Zegar niestrudzenie odmierza minuty wieczoru, a ja mam czas, by zwolnić. 



Jesień nie ma łatwo. Przychodzi zaraz po lecie, gdy naturalnym wydaje się narzekanie, że jak to, już po wakacjach, już po ciepełku? Już po długich dniach? Znowu będzie ciemno, zimno, buro? I tak w kółko, co roku. Nie ma co się co czarować - jesień ma swoje minusy, a deszcz, wiatr, chlapa i przeziębienie potrafią uprzykrzyć życie. 

Mimo to jednak zostałam już jakiś czas temu prawdziwą fanką jesieni.

Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że staram się akceptować rzeczywistość w zakresie, który jest ode mnie totalnie niezależny, i zamiast skupiać się na negatywach - doceniam pozytywy. A tych jesień ma dla mnie mnóstwo!

Przykładowo są to właśnie takie spokojniejsze wieczory, o jakich wspomniałam we wstępie tego wpisu. Owszem, dni w lecie są dłuższe, ale i mam wrażenie, że więcej się wtedy od nich wymaga - szukamy różnych aktywności i ciągle gdzieś latamy. Na przełomie września i października ten pęd moim zdaniem zwalnia. W następstwie tego mam więcej czasu tak po prostu dla siebie, na spokojnie, komfortowo. Mogę czytać książki, malować obrazy po numerach, rozwiązywać krzyżówki, nadrobić zaległości filmowe, upiec jakieś dobre ciacho. Pobyć całkowicie offline, wziąć relaksującą kąpiel, wyciszyć się.

A poza tym... skarby jesieni! Przecież ta pora roku zachwyca feerią barw, zapachów i smaków! Kolorowe liście cieszą oko na spacerze czy nawet w trakcie zwykłej drogi do pracy. Zdjęcia zrobione wtedy ot tak, od niechcenia - wyglądają bardzo profesjonalnie. Jesień, skubana, jest bardzo fotogeniczna! Zwłaszcza ta typowo złota, o jakiej Czesław Niemen pięknie śpiewał we "Wspomnieniu".

Zapach cynamonu kusi, rumiane jabłka cieszą podniebienie. Ciepła herbata z cytryną po powrocie z deszczowego podwórka smakuje jak ambrozja. Dla zmysłu dotyku przyjemnością są otulające szale czy swetry. Do tego cały arsenał umilaczy: świeczek, koców, poduszek, nastrojowych światełek. Ja w tym roku oszalałam na punkcie dekoracyjnych dyń i z przyjemnością się nimi otaczam oraz robię zdjęcia. 

Tutaj możecie zobaczyć przykład mojego dyniowego zawrotu głowy. Na Instagramie opublikowałam recenzję "Zabójstwa Rogera Ackroyda" mojej ukochanej Agathy Christie, czyli powieści idealnej na jesień!🍂Otóż jej akcja dzieje się we wrześniu, a hodowcą dyń jest tutaj... słynny detektyw Herkules Poirot we własnej osobie 🎃😁 Na szczęście mały Belg szybko porzuca to zajęcie na rzecz tego, w czym jest bezapelacyjnie najlepszy, rozwikłując jedną z najbardziej kultowych literackich zagadek kryminalnych. Po całość recenzji zapraszam na mój instagramowy profil 😊
 



Skoro już zaś o literaturze mowa, to nie wiem jak Wy, ale ja zgadzam się całkowicie z pewną rudowłosą panną, lubiącą bujać w obłokach: 

"Jakże się cieszę, że żyję na świecie, w którym istnieje październik! Jakież to
 byłoby okropne, gdyby natychmiast po wrześniu następował listopad!"
Lucy Maud Montgomery, "Ania z Zielonego Wzgórza"

Ania miała rację! Październik jest magiczny i z przyjemnością wyciskam z niego tyle, ile się da.




Pomimo komfortowego rytmu slow, jesienne dni przynoszą mi też paradoksalnie zastrzyk motywacji. Nie tak trudno o nią, gdy okoliczności sprzyjają: na przykład zaczyna się nowy rok, wszyscy w szale postanowień, albo przychodzi wiosna, wszystko budzi się do życia. Jesienią mogłoby być trudniej, bo postępujące ciemności raczej mogłyby skłaniać do zapadnięcia w sen zimowy, a nie do produktywności. Ja jednak patrzę na to w ten sposób, że jeszcze mam kilka tygodni do końca tego roku i chcę je dobrze wykorzystać. Czuję, że moja kreatywność ma się dobrze, więc nie chcę tego zatracić. Mam nadzieję, że mi się uda!

 A Wy macie jakieś plany na ostatnie miesiące roku? 

Jesień moim zdaniem da się lubić! 

Odkąd mam z nią koleżeńską relację, nie mam z tym problemu.

 Jestem łaskawsza dla jej kaprysów i z przyjemnością czerpię z jej możliwości. 

Po prostu piszę sobie tę jesień z uśmiechem, jak to ja ☺


Hedwiga też się cieszy, że mamy jesień ☺


Komentarze

  1. Ależ całkowicie zgadzam się z Anią Shirley! Lubię jesień, doceniam, cieszę się każdą porą roku i już nadmiernie nie czekam na kolejną - wie to człowiek, czy dożyje choćby poranka? Lubię też , gdy jest zimno wyjeżdżać do ciepłych krajów, jeśli tylko jest taka możliwość.
    Żałuję tylko, że w tym roku zapomniałam zasiać dynię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, warto się tak po prostu cieszyć, bo przyszłość to niewiadoma :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię jesień. Chociaż wiem, że nie zawsze jest ona taka słoneczna jak w ostatnim czasie. Jednak, jak jest mniej słoneczna, to mam więcej ochoty na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za jesienią, ale trzeba przyznać, że to świetny czas na nadrabianie książkowych zaległości, picie ciepłej herbatki i beztroskie leżenie pod kocykiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam jesień niezależnie od pogody. Choć jestem ciepłolubna i wolę kiedy jest słonecznie, to deszczowa szaruga też ma swoje dobre strony. Jesień to dla mnie dla mnie przede wszystkim czas porządków na działce i prawdziwego ogniska (wiem nie ekologicznie) z pieczonymi w popiole ziemniakami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesien to moja ulubiona pora roku. Przede wszystkim poczatek, kiedy wszystko zmienia barwy, gdy dni sa jeszcze w miare cieple, kiedy jeszcze nie pada. Ale i wtedy ,kiedy juz wszystko doslownie jest lyse, a za oknem szarosc i leje deszcz, nadal pozostaje to moja ulubiona pora roku. Chyba kazda pora roku ma w sobie cos urokliwego. Poza holenderska zima, nigdy nie ma sniegu , jest tylko ciapa :( Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, każda pora roku ma sobie coś urokliwego. A taka zima w wersji "szaro bura ciapa" niestety zdarza się często i w Polsce. A jak przymrozki, to szkanka na drodze i chodniki - tego nie znoszę 🙈

      Usuń
  6. Nie mam problemów z tą porą roku, każda jest wyjątkowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedne rzeczy związane z jesienią lubię - innych nie znoszę. Tak chyba zresztą jest z każdą porą roku. Niestety, nie można mieć wszystkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja pójdę pod prąd większości komentarzy. Nie lubię jesieni. Gdy się zaczyna, zawsze przypomina mi się mit o Demeter i Korze. Natura obumiera ze smutku i dopiero za pół roku zacznie odżywać. Nie ma się z czego cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mam pół roku czekać na radość? Nie, ja wolę cieszyć się z czegoś każdego dnia 🙂 ale oczywiście rozumiem, że niektórzy mają inaczej 🙂

      Usuń
  9. Od jakichś dwóch lat kocham jesień! Te długie wieczory, czas na książkę, ciepłe skarpetki, miękki kocyk i gorące herbatki. Zrobiła się ze mnie typowa jesieniara i uwielbiam to;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten listopad z pewnością będzie zimny, u nas to już zwykle wieje porządnie. No ale są też moje urodziny, więc jakiś pozytyw listopada się pojawi.Trzeba doceniać życie i to, co nam daje. Szanuję każdą porę roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też staram się każdą porę roku za coś docenić. Udanego świetowania! 🌻

      Usuń
  11. Cudowna jesień... kiedyś była moją ulubioną porą roku. Teraz doceniam każdą z nich :)
    Tego kryminału Agaty Christie jeszcze nie znam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam nadrobić - to jedna z najgłośniejszych książek Christie ❤️

      Usuń
  12. Ja średnio lubię jesień, wiem, że jej nie "przeskoczę" dlatego szukam w niej pozytywów.

    OdpowiedzUsuń
  13. W tym roku u nas mamy wyjątkowo ciepłą i piękną jesień, na szczęście :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, było trochę tej prawdziwej złotej kolorowej jesieni 😍

      Usuń
  14. Dla mnie jesień ma dwa oblicza - jedno lubię, drugie nienawidzę. Zapadający zmrok około 16 godziny to najgorsza możliwa rzecz. Wstaję do pracy ciemno, ledwie wracam ciemno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból i faktycznie też mi to przeszkadza. W sumie nawet chyba bardziej rano nie popołudniu - gorzej mi się wstaje, gdy jest tak ciemno. Ale powiedzmy, że te pozytywne aspekty jesieni jakoś starają się to zrekompensować 🙂

      Usuń
  15. Jesień ma swoje plusy, bardzo lubię ciepłą gdy światło nadaje magii zeczywistosci

    OdpowiedzUsuń
  16. Wolę wiosnę ale jesień ma też pozytywy. Obecne dni to potwierdzają jest ciepło i kolorowo.

    OdpowiedzUsuń
  17. Aż trudno uwierzyć, że jesień powoli ustępuje miejsca zimie. Czas będzie nieubłaganie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam Cię na moim blogu! Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz ślad po sobie w postaci komentarza.

instagram @pisanezusmiechem