M JAK MAMA

Ten post będzie inny od wszystkich, jakie do tej pory się ukazały. Będzie wyjątkowy, tak jak wyjątkowa jest osoba, o której właśnie myślę i piszę, a która dziś, 26 maja, obchodzi swoje święto. Moja osobista bohaterka, której należy się medal za wychowanie bliźniaków. Moja przyjaciółka, moje oparcie, kobieta, którą z wiekiem coraz bardziej podziwiam. Dała mi życie i dba o to, żeby mi w tym życiu było dobrze. Moja Mama.


Myśląc o mojej Mamie, myślę o okularach przeciwsłonecznych, które lubi nosić, o tych krótkich włosach, które lubi mieć nastroszone, o tej mocnej czarnej kawie, którą lubi pić, i o tym jej uśmiechu, który zawsze dla mnie ma. I o tych żartach, których nam nie brakuje, tym przekomarzaniu się (-"mamo, on mi dokucza" - "to dokuczaj mu też"). I o tych łzach, których przez trzydzieści lat otarła mi całe mnóstwo. 

Myślę o Alasce, na której płoną lodowce. Myślę o grze w kanastę. O wspólnym pieczeniu sernika. O pierwszym tomie Harry'ego Pottera, który mi kupiła. O dwóch koncertach Ich Troje, na których się bawiłyśmy. O wspólnym oglądaniu M jak miłość i skoków narciarskich. O dumie, jaką ją rozpierała, gdy odbierałam świadectwa z czerwonym paskiem. O tym, jak uczyłam ją robić zdjęcia aparatem w telefonie. I o tych naczyniach, które lubi myć. Śpiewałam jej w dzieciństwie: "Kochana mamo, gdy będę duży, to Ci przywiozę małpeczkę z podróży! Kochana mamo, to zwinne zwierzę będzie za Ciebie zmywać talerze!". Cóż, małpeczki jeszcze nie przywiozłam, ale i tak mama najlepiej sama zmywa te talerze. Dużo rzeczy robi najlepiej.

Nie zawsze się zgadzamy. Mama swoje "wie lepiej", ja swoje "wiem lepiej". Ale to też jest piękne. I w gruncie rzeczy lubię te nasze odmienności.



Myśląc o mojej Mamie, myślę o dzieciństwie, o dojrzewaniu, o wkraczaniu w dorosłość. Myślę o tym, że zawsze jest przy mnie. Zawsze mi kibicuje, akceptuje moje wybory, wspiera mnie. Przeżywa, gdy dzieje mi się krzywda. Zawsze wyczuwa, że coś jest nie tak. Chce dla mnie jak najlepiej.

Myślę o tym, że zawsze chciała, żebym pisała nie tylko do szuflady, i tak się cieszy z tego bloga, niemal tak, jak ja.

Myślę o tym, że Mama chciała mnie wychować na dobrego człowieka. Staram się takim być.

Myślę o tym, ile jej zawdzięczam, ile mi dała, i to wcale nie rzeczy materialnych. I tak bardzo się cieszę, że jest. Że jestem właśnie jej córką. 

Jak to dobrze, że mamy mamy!



Komentarze

  1. Bardzo ładnie napisane. Twoja mama pewnie jest z Ciebie dumna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie podsumowałaś swoje relacje z mamą ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wiele ciepła daje obecność mamy w naszym życiu, jak bardzo wpływa to na poczucie własnej wartości, cudowne relacje kobiety z kobietą, choć różnica pokoleń. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mama to najwspanialszy człowiek na świecie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie opisane :) pozazdrościć relacji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie napisane. Mama dla mnie jest w życiu moim autorytetem i nie wyobrażam sobie życia bez niej...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ah aż zatęskniłam za swoją mamą, piękne zdjęcia, piękny opis, piękna relacja ! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam Cię na moim blogu! Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz ślad po sobie w postaci komentarza.

instagram @pisanezusmiechem